Logowanie

Kunena Najnowsze Posty

  • Brak postów do publikacji.

Ostatnie z galerii

Statystyki

11302973
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Poprzedni tydzień
Ten miesiąc
Poprzedni miesiąc
Wszystkie dni
3008
2620
17715
17274
18684
106879
11302973

16.92%
7.65%
2.81%
0.52%
0.20%
71.91%
Online (15 minutes ago):51
51 guests
no members

Twoje IP: 18.208.187.128

Survivalowy weekend

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

Po ostatnim wypadzie na kropki, na szaro niebieskie wody Juru Krakowsko –Częstochowskiej, czujemy spory niedosyt.Fajnych ryb było sporo, praktycznie, co rzut branie, zaliczyliśmy po wyjściu ładnego kabana i to one przycjagają nas w to miejsce, kolejny raz.

Od dwóch tygodni obmyślam jak je podejść. Mamy chytry plan, na tę porę roku. Na łowisku trzeba być wcześnie, a dojazd to, co najmniej 2 godziny. Postanowiliśmy jechać w poprzedni weekend z soboty na niedziele.

Mimo że rzeczka ma około 28 km atakujemy odcinek, gdzie ostatnio nam brały. Ja lecę po swoją rybę, a Adaś zaczyna tam gdzie poprzednio połowił.

 Chaszcze po piersi, ale co tam, byle go dorwać, choć na chwile. Kary zaczyna łowienie od pierwszej rybki na start w pierwszym rzucie, za chwile druga, ja nadal się skradam. Po kilku latach doświadczenia z cwaniakami, podchodzę go na chłodno, choć chyba troszeczkę skoczyło mi ciśnienie. Ostatnie dwa metry pokonuje na kolanach, jak Bóg przykazał, przeciwnika trzeba szanować.

Dwa tygodnie temu widziałem tu kropka 40+ wyszedł mi dwa razy, ale bez kontaktu. Chwile się zastanawiam, czym go sprowokować, mam nowego killera od kolegi z forum. Sprawdzał się na ciurkach. Zaczynam właśnie od tego wobka. Miejsce dość skromne jak na okaz..Lekki łuk z olchą w korycie i falujące korzenie, pewnie tam stoi. Przecieram okulary, sprawdzam czy węzeł dobrze trzyma, reguluje hamulec i wreszcie posyłem przynętę żeby go sprowokować.

Ten kawałek drewna od Marcina nieźle zamiata ogonkiem w prądzie. Trochę podszarpuje i zwalniam żeby zaburzyć prace tej przynęt. Już kończy się odcinek gdzie mógł zaatakować i nagle mam wrażenie, że widzę jakiś cień ryby!

Mikro sekunda trwa, jak minuta. Niestety wyrywam wobka bez brania z tej miejscówki.Próbuje jeszcze go jakoś skusić, ale niestety lipton, zero, nul.Albo był za bardzo cwany, albo go tam już nie ma!

 Oczywiście poniżej łowię kolejne rybki, ale bez szału.Razem z Adamem do wieczora łowimy, co trochę jakieś potoki, ale raczej takie Wiślane. Razem widzimy wyjście sporej ryby i toby było na tyle w pierwszym dniu. Ryb masa, to nie OS tylko zwykła górska rzeka, czy u

Nas w okręgu tak nie może być?

Po dotarciu do kampera

organizuję jakiś wikt i przy browarze i herbacie z pigwa od Karego obmyślamy strategie na następny dzień.

Z rozpaleniem jednorazowego grilla z biedry czkamy jak się ściemni. Wreszcie dopadł nas mege głód.

Pada dziwne pytanie od Adama masz ogień?

Niestety nie pale i nie mam.Houston mamy problem Adaś przeszukuje kampera i nagle jakimś cudem znalazł paczę zapałek uuu

Trochę pod wpływem herbaty z pigwą zaczynamy następny poranek.Plan przy herbacie był taki, Adaś schodzi poniżej mostu i atakuje w górę z wobkien, ja z muchołapką lecę w las po korycie.

Szybkie śniadanie wędkarskie i atakujemy.

Tym razem bez niespodzianek, ryb sporo, ale krótkich. Na nimfę ma mniej brań, ale bardziej skutecznych.


Spin kontra mucha wychodzi podobnie. Zjeżdżamy poniżej Żebrówki Zostawiam Adama na kładce za mostem i sam atakuje pobliską Pilice. Choć wody tu niewiele i raczej płytko, to próbuje coś złowić.

Przedzieram się przez krzaki większe niż ja z wędka i nagle mam telefon od Karego, mam srebrnego pstrąga.

Tłumacze mu, że pewnie tęczak, ale dale upiera się, że srebrny. Jeszcze próbuje na Pilicy coś złowić, ale kolejny telefon od Adama i banda kajakarzy z pytaniem czy biorą? Skuteczne mnie zniechęca.

Na odcinku gdzie Kary wyją dwa tęczaki jest hodowla tęczaka pewnie zbiegi.

Próbuję jeszcze coś złowić, ale trafiają się tylko okonki i potoki. Lipienia nie widziałem może poza jednym, co pognił za nimfą.Do suchej wychodził i zbierał tylko pstrąg.  W sumie fajny odcinek i widać, że ryba jest. Adam miał wyjście jeszcze jednej fajnej ryby, ale żar lejący się z nieba, skutecznie nas zniechęca do dalszych połowów. Wracamy, fajny wypad, no i do widzenia czerwone kropki, jeszcze się policzymy. Adam załapał, o co chodzi w łowieniu pstrąga  reret 100%

 

Komentarze   

0 #1 Jarek Piech 2015-08-27 09:38
Fajna wyprawa i fajne rybki :-) :-)
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Strona korzysta z plików cookies oraz innych technologii w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  Akceptuję pliki cookies
EU Cookie Directive Module Information